Na sam początek: KLIK ♥
Te trzy dni minęły tak szybko. Dosłownie jakby ktoś swoim palcem przesunął wskazówki zegara o 72 godziny do przodu. Mgnienie oka. Nic więcej. Prawdę mówiąc od samego początku byłąm krytycznie nastawiona do tych świąt. "Tata nawet w dzień Wigilii musiał pojechać do pracy, mamie chyba ktoś stanął na odcisk i pewnie będzie miała zaraz do wszystkich pretensje o wszystko, Robert pewnie nie przyjedzie, bo nie odbiera telefonu, kolacja u dziadków będzie jednym wielkim niewypałem i cały wieczór będę musiała słuchać przemilutkich uwag dwóch ciotek, które (gdyby oczywiście była taka okazja) z chęcią wysłałabym na Syberię bez możliwości powrotu" - takie myśli błąkały się w mojej głowie jak szalone. Przygotowania do czegoś ważnego zamieniają mój dom w prawdziwe wariatkowo. Jednak nie było aż tak źle. Tata w końcu na chwilę przestał myśleć o papierkowej robocie, statystykach i zaczął z nami normalnie rozmawiać. Mamie wróciła 'dobra energia'. Robert przyjechał, przed czym oczywiście odebrał telefon. Nawet ciotka rzuciła tylko jedną uwagę na temat mojej wagi. Chyba odczytała z moich oczu, że życzę jej żeby udławiła się śledziem. Posłuszny śledź. Przynajmniej on był po mojej stronie. Po tej całej akcji chyba bała się mnie cały wieczór, albo się moich szatańskich oczu, które 'mogły' sprawić, że biedulka złamie nogę na schodach. To jedyna osoba, nie jest jeszcze jej siostra... To inaczej: moje ciotki to dwie osoby, których serdecznie nienawidzę przez ich złośliwe uwagi o tym, że jestem chuda. Przepraszam bardzo, bo nie każdy jest 90-kilogramową osobą o zbyt szerokich ramionach i nie każdy może jeść tyle co ja i ważyć 40 kg. Ta moja przemiana materii jest z jednej strony błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Zależy jak na to spojrzeć. Dobra, zawsze mogę poprosić śledzia o wstawiennictwo za mnie, kiedy ciotunie będą się opychać tymi biednymi rybkami. Gdyby przynajmniej były jedzone przez mniej paskudne stworzenia, ich los nie byłby aż taki marny. Szczerze, nie lubię składać im życzeń. Pomijając towarzystwo dwóch wiedźm było bardzo przyjemnie. Uwielbiam słuchać jak rodzice mówią o starych, zapomnianych już tradycjach wigilijnych. Jest wtedy tyle śmiechu. Na twarzy taty, kiedy się uśmiecha pojawiają się takie urocze zmarszczki około oczu. On także jak ja ma szatańskie oczy i uśmiech. Mama zaś zawsze wygląda młodo, a kiedy pokazuje swoje śnieżnobiałe zęby w ruchu nazywanym uśmiechem, wygląda jeszcze młodziej. Tak delikatnie. Jakby otaczała ją jakaś niezbada moc. Łukasz, zwany przeze mnie Gnomem wygląda jak sześcioletnie dziecko kiedy się uśmiecha, naprawdę uroczo, choć gdybym powiedziała mu to w oczy pewnia miałabym niezłego siniaka na łydce, bo przecież to już prawie dwunastolatek. Prawdziwy mężczyzna. Pomimo wielu niedociągnieć kocham moją rodzinę jako spójną całość (kocham także każdą z jednostek, pomijając dwie wiedźmy). Nie wiem co bym bez nich wszystkich zrobiła. Z rodziną czuję się jakbym miała wszystko, była na szczycie świata.
Weronika
Ps. Chciałabym zrobić post tematyczny, w którym wyrażę swoje zdanie na jakiś temat. Propozycje?
Może o muzyce czy o różnym ubiorze lub właśnie na temat "Złej " lub "dobrej" wagi :)
OdpowiedzUsuńcelinesbloog.blogspot.com
Fajny post :) Może nakręcisz jakiś filmik ? Albo napisz o Twoich największych marzeniach :***
OdpowiedzUsuńhttp://pohika.blogspot.com/
ciekawy post ;) piękny design bloga ;) ogólnie blog super ;)
OdpowiedzUsuńzaobserwujesz? ;) byłoby mi bardzo miło ;)
milenaa-milaa.blogspot.com
świetny post, czekam na następny
OdpowiedzUsuńpowodzenia w dalszym blogowaniu =)
http://tiffani426.blogspot.com/
obejrzałabyś któryś z moich filmików (gram na keyboard'zie)
https://www.youtube.com/channel/UCeFS5QPTy9Mchl32Z_bjjZg
Nakręć jakiś filmik ; ** . Zapraszam na mojego bloga ; **
OdpowiedzUsuńhttp://szaleniezwariowana.blogspot.com/ Obserwacja? :*